środa, 19 lipca 2017
Fortepian 1
Samotny artysta siedział na krześle przy stole kuchennym. Trzymał w dłoni kubek z chłodną już herbatą. Słychać było odbijające się kropelki deszczu o szybę. Słychać było monotonne tykanie zegara. W tle również było słychać głos automatycznej sekretarki: 'Hej Dawid, słuchaj, mam do Ciebie prośbę. Mógłbyś odebrać moją siostrę Amelię z przedszkola? Bo ja niestety nie zdążę. Dzięki wielkie papa.' Siedziałam obok niego. Obok Dawida. Miał obojętny wyraz twarzy. Nie jest świadomy tego, że siedzę tuż obok. Że jestem bardzo blisko. Nie wie kiedy go zabiorę ze sobą. Chłopak dopił resztę herbaty, ubrał beżowy płaszcz, zabrał ze sobą parasol i wyszedł na zewnątrz. Ruszyłam za nim. Trząsł się z zimna, więc opatulił się szczelniej płaszczem i ruszył w stronę mniemanego budynku.
- I jak tam w przedszkolu?- zapytał chłopak kładąc na stół talerz podgrzanego spaghetti
- Ym dobrze- odparła dziewczynka i wzruszyła lekko ramionami
Miała złote lokowane włosy, śniadą cerę oraz duże niebieskie oczy.
- To dobrze.- odpowiedział Dawid i lekko się uśmiechnął widząc jak Amelia niezdarnie konsumowała posiłek.
- Smakuje spaghetti?- zapytał chłopak
- Yhyym- odpowiedziała wciągając makaron do buzi brudząc się.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Dawid poszedł otworzyć. A ja przyglądałam się dziewczynce. Ona jeszcze długo będzie stąpać po tym świecie. Po chwili moim oczom ukazała się dziewczyna, siostra Amelki. Włosy do ramion, piwne oczy, zgrabna figura.
- Naprawdę dziękuję Ci Dawid, że ją odebrałeś. Autobus mi uciekł i nie zdążyłam na czas przyjechać- odparła dziewczyna.
- Nie ma za co. Przyjemność po mojej stronie.- Dawid szczerze się do niej uśmiechnął
- No chodź Amelia. Ubieraj kurtkę i idziemy. Nie możesz się spóźnić na lekcję.
- Jaką lekcję?- zapytał chłopak
- gry na fortepianie- odpowiedziała Amelka
- Ah to świetnie. Aaa..Em Karolina.. masz może czas jutro? Może byśmy się gdzieś wybrali?..- zapytał nieśmiało chłopak.
- Hm.. W sumie.. czemu nie? Jutro Ci jeszcze zadzwonię okej?- odparła z uśmiechem dziewczyna.
- Oczywiście.- odpowiedział chłopak śmiejąc się cicho.
Artysta znowu wrócił na swoje miejsce. Zabrał ze sobą szkicownik i ołówek. Postukał ołówkiem o powierzchnię stołu po czym zaczął kreślić szkic. Nachyliłam się by przypatrzeć się jego dziełu. Rysunek wyglądał dość interesująco. Zgaduję, że był to wzór tatuażu, który Dawid chciałby sobie wydziargać. Niestety nie wiem czy zdąży. Deszcz nadal nie ustał. Samotny artysta wsłuchiwał się w jego dudnienie. Raz po raz gryzł końcówkę grafitu. Przyglądałam się jego twarzy. Wyraźne rysy twarzy. Wyjątkowe, zielone oczy. Brunet. Przystojna twarz. Nie chce go jeszcze zabierać. Niestety takie moje powołanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)