piątek, 11 sierpnia 2017

Fortepian 4.

Następnego dnia artysta zrobił sobie poranną kawę z mlekiem. Usiadł na kuchennym krześle i zaczął popijać swój gorący napój.
-za godzinę mam odebrać wyniki eh- coś tam pomruczał pod nosem i otarł dłonią twarz.
Była godzina 7:06
Dawid nadal siedział. Nie potrafiłam z jego twarzy wywnioskować emocji. Strach? ból? rozpacz? Sama nie wiem. Minęło sporo czasu a chłopak nadal siedział bezczynnie. Nagle wstał i przyjrzał się pogodzie za oknem. Poszedł do swojego pokoju i ubrał ciepły sweter marki Tommy'ego Hilfigera.
Chłopak wywodził się z dość bogatej rodziny. Rodzice opłacili jego studia, które i tak przerwał. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych. Nie wiem dlaczego podjął się rezygnacji ze szkoły. Było to jego marzenie, żeby dostać się na takie studia. Teraz mieszka sam w mieszkaniu. Z rodziną przerwał kontakt. Nie wiem dlaczego. Chłopak wyszedł na zewnątrz i poszedł w stronę szpitala. Szpital jest jednym z wielu moich domów. Umierający ludzie na białych łóżkach szpitalnych. Siedzący bladzi, zimni staruszkowie na ławkach. Chore dzieci, które straciły już nadzieję. Witam w domu śmierci.
Po 20 minutach chłopak wrócił do domu. Położył na biurku kopertę z wynikami. Otworzył ją i odczytał. W jego oczach zaczęły zbierać się łzy. Zacisnął zęby i zaniósł się ogromnym szlochem. Płacz odbijał się od szarych ścian. Po chwili przestał płakać, wziął ze sobą kopertę z wynikami i udał się do samochodu. Szybko pobiegłam za nim.
- O Boże Dawid...- odezwała się jego matka.- Tak dawno Cie nie widziałam oh synku.- objęła go czule.
- Cześć mamo..-odparł chłopak
- Chodź, wejdź. Adam! Nasz synek nas odwiedził!- chodź, chodź, zrobię Ci zaraz ciepłą herbatę.
- Dziękuję.- odparł smętnie.
- No i jak tam u Ciebie ? -zawołała kobieta z kuchni
- No..eh musimy porozmawiać.
- Oh witaj synu.- przywitał się ojciec i podał dłoń chłopakowi.- co tam u Ciebie?
- Ale o czym porozmawiać co się stało?- zapytała mama
- No...musiałem zrobić badania. I dzisiaj odebrałem wyniki..
- Ale jakie wyniki, o co chodzi?
- No bo dostałem skierowanie od lekarza, że muszę zrobić badania..
- Okej dobrze..i..i jak ?
- Eh..
-..synu?- oznajmił ojciec i położył rękę na jego ramieniu.
- Mam raka.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Fortepian 3

Dawid siedział już z Karoliną w kawiarni i czekali na swoje zamówienie.
- To..jak tam u Ciebie?- zaczął nieśmiało rozmowę chłopak.
- Nie jest źle. A u Ciebie?-odpowiedziała dziewczyna i wzruszyła ramionami
- W miarę.
-To dobrze.
- A jak się Amelka trzyma?
- Wiesz.. Jeszcze jest roztrzęsiona po stracie mamy. Ojciec też się ledwo trzyma. Zaczyna pić coraz więcej alkoholu i ..eh..- dziewczyna z trudem powstrzymywała łzy..
Chłopak objął jej rękę..
- Hej..Karo.. spójrz na mnie.. wszystko będzie dobrze ..dasz radę.
- Ja..ja się naprawdę staram. Tylko że.. Eh Dawid... Co ja mam robić jak Amelka cały czas zadaje mi to samo pytanie przed snem: ' co będzie dalej' ?.. Co odpowiesz takiemu dziecku?..- spojrzała na chłopaka swoimi piwnymi, pełen łez oczami.
- Nie wiem.
- Eh..no właśnie. Zaczyna mnie to wszystko przerastać. Ojciec prawie stracił pracę. Ale obiecał mi że będzie się starać. Będzie się starać wszystko naprawić, tak żeby było jak dawniej.
- Bardzo dobrze. Twój ojciec ma chęci.To dobry początek, uwierz. On was obie na pewno bardzo kocha.
- Tylko wiesz..nigdy nie będzie jak dawniej...rodzina, to taki mechanizm. Mama jest głównym elementem tego mechanizmu. A jak zaczyna brakować tego elementu, to wszystko się rozsypuje i przestaje funkcjonować. Tak jest z nami. Rozsypujemy się na drobne kawałki jak szkło..
- Ale zawsze można pozbierać te kawałki..i..i posklejać.
- Tak..to prawda.. można posklejać. Ale zauważ, że już nie będzie wyglądać tak samo.
- Eh prawda.
- Dzień dobry o to pańskie zamówienie.- odparła kelnerka przynosząc napoje.
- Dziękuję bardzo.- odparł chłopak. Zabrał swoje Macchiato a dziewczynie podał cappuccino.
- A co z Tobą? Wyglądasz inaczej.- odparła dziewczyna i przyjrzała się twarzy artyście- Masz doły pod oczami i jakoś masz czerwone oczy i .. tak niezdrowo wyglądasz..jesteś chory? - zapytała.
- Nie..nie.. po prostu jestem niewyspany. Jest wszystko dobrze.-odparł chłopak i podrapał się w tył głowy.
- Zadbaj lepiej o siebie wiesz? Taka drobna rada.- uśmiechnęła się delikatnie dziewczyna.
- Dobrze wezmę sobie to do serca i skorzystam z tej drobnej rady.- uśmiechnął się szeroko powodując śmiech u dziewczyny.
Minęło kilkanaście minut. Przyjaciele rozmawiali o codzienności. Hm.. w sumie nazywać ich 'przyjaciółmi'? Zauważyłam, że Dawid darzy większym uczuciem Karolinę. Eh. Niestety jest tak mało czasu dla pokazanie swoich uczuć. Niestety. Dawid ma bardzo mało czasu.
- Oh. Już po 15:00.. Muszę odebrać Amelkę z lekcji na fortepianie.
- Hm.. Mogę wybrać się z Tobą. Chętnie usłyszę jak twoja siostra gra na fortepianie.
- Tak? Okej. To chodź.

Amelka uczyła się bardzo prostych piosenek. Wiadomo, przecież to jest jeszcze dziecko co nie poszło jeszcze do szkoły.
- Wiesz Dawid, jak dorosnę to będę grała takie trudniejsze piosenki! I będę grała dla takiej duuużej widowni. I wszyscy będą mi bić brawo! Zobaczysz!- dziewczynka skakała i mówiła z wielką ekscytacją.
- No na pewno. Wierzę w Ciebie.- odparł chłopak.
- Eh..tylko szkoda, że mama nie usłyszy..że nie będzie na moim koncercie..że nie będzie bić brawa...że nie zobaczę jej uśmiechu...-odparła smutno dziewczynka i wtuliła się w Dawida.
- Mama jest tam na górze. I ona Cię widzi. Ona Cię słyszy. Twoja mama na pewno jest z Ciebie bardzo dumna. Jestem tego pewien.- powiedział szeptem i patrzył w oczy dziewczynki
-Eh..no może....- odparła dziewczynka i otarła łzę z policzka. I popatrzyła się za mnie.
- Wszystko się ułoży i będzie dobrze.- pocieszał ją chłopak. Ale dziewczynka już nie słuchała i zaczęła inny temat.
- Tylko wiesz co..Jak grałam na fortepianie to zauważyłam taką panią za Tobą.
- Panią?
- No tak. Była cała na czarno.
- Ale nie było tu takiej pani.. Amelka..co Ty mówisz- odezwała się Karolina.
- No ale ..widziałam.. Była bardzo blada.
- Eh..wiesz może już chodźmy..
- No ale ja naprawdę widziałam.
- no dobrze, dobrze chodź już. Wiesz Dawid.. Dziękuję za dzisiaj.- odparła dziewczyna i się uśmiechnęła.
- Ja również spędziłem bardzo miły czas i też Dziękuję. - odparł chłopak z jeszcze większym uśmiechem.


czwartek, 3 sierpnia 2017

Fortepian 2

Rankiem artysta poszedł wziąć zimny prysznic. Natomiast ja siedziałam na parapecie w pokoju chłopaka. Przyglądałam się pomieszczeniu, w którym się znajdowałam.W kącie pokoju stała pusta sztaluga. Pusta. Sztaluga. Artysta od dawna nie miał weny, co skutkowało złością. Nagle usłyszałam stukot o szybę. Był to mój kruk, który chciał zwrócić na siebie moją uwagę.
- Witaj Kruku.- przywitałam się.
- Witaj O Pani..
- Przynosisz mi jakąś nowinę ?
- Nie o Pani.. Ja tylko mam pytanie. Ile czasu jeszcze zostało ?- zapytał Kruk
- Tyle ile powinno zostać.- odpowiedziałam.
- Ale..
- Bądź cierpliwy Kruku. A teraz, leć. Wykonuj swoje obowiązki.
Po chwili moim oczom ukazała się sylwetka chłopaka. Miał ubrane tylko krótkie spodnie. Ręcznikiem wycierał swoje mokre włosy. Jego dobrze zbudowany tors pokrywały kropelki wody.
Spojrzał na zegar, który wisiał na ścianie i odparł:
- Za chwilę powinien przyjść.
Oh czyżby będziemy mieć gościa? No proszę. Otworzył szafę i wyjął z niej białą, zwykłą koszulkę., w którą się ubrał.Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Czyżby to był nasz gość? Dawid podbiegł do drzwi i otworzył. Z korytarza dobiegł męski głos:
- No siema Dawid. Co tam u Ciebie?
- A no spoko, nie jest źle. A u Ciebie?
- jakoś leci..
Dawid wraz z tajemniczym mężczyzną udał się do swojego pokoju.  Dawid podszedł do szafki i wyjął z niej kopertę. Otworzył ją i wyjął zawartość. Były to pieniądze. W rękach przeliczał dokładnie ilość. Powiem szczerze, że była to dość spora suma.
- No i się zgadza 2,5 tyś szmalu.- odparł i schował gotówkę do koperty i podął ją mężczyźnie.
- No i tak ma być.- Odparł mężczyzna i rozejrzał się po pokoju. Zauważył pustą sztalugę.
- Kiedy ostatnio coś malowałeś?- zapytał się
- Ehh. nie wiem.. nie mam pojęcia. Ostatnio jakoś nie mam poczucia czasu, jestem zmęczony, nie mam weny, nie mam niczego.- Odparł Dawid drapiąc się w tył głowy spoglądając w dół.
- Ogarnij się lepiej stary, bo ty nie wyżyjesz.
- No eh spoko, jasne.
- Kiedy pojedziesz odebrać wyniki?- spytał się po raz kolejny.
- Jutro rano.
- Okej. Trzymaj się stary, Nara.
Chłopak odprowadził gościa pod drzwi i się pożegnał. Potem położył się na swoim łóżku i patrzył się w biały sufit. Potem nagle wstał i podszedł do szafki i znowu ją otworzył. Tym razem wyjął jakiś mały woreczek z proszkiem. Eh no i wszystko jasne. Dawid ćpał. To by nawet wyjaśniało dlaczego przekazał taką ilość pieniędzy tamtemu mężczyźnie. Chłopak nie był taki.. Po prostu się stoczył. Wysypał zawartość woreczka na biurko i uformował linijką kreski. I wciągnął. Po chwili usiadł na łóżku i objął swoją twarz dłońmi. Siedział tak przez chwilę aż nagle zadzwonił telefon. Gdy spojrzał na ekran to mały uśmiech wkradł mu się na twarz.
- No hej Karolina.- chłopak zaczął pierwszy rozmowę z uśmiechem na twarzy.
- No hej hej. Wiesz, możemy się za około godzinę spotkać w kawiarni na rynku. To jest ta kawiarnia na tym rogu. Będziesz wiedzieć o którą mi chodzi.
- Ah tak, tak wiem no. Okej. To do zobaczenia.
- No papa.- odparła dziewczyna i się rozłączyła.